Marka osobista, szyta na miarę


Na miarę Twoich możliwości. A krawcem jesteś Ty sam. Z konieczności raczej, nie wyboru, ale nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.

network-63770_640
Źródło: pixabay.com/pl/

Personal branding – dzisiaj wszystko ma swoje „mądre” nazwy. Ja tam wolę zwykłą „reputację”, która może nie do końca tożsama jest z „marką osobistą”, ale na pewno jest głównym jej filarem.

Jak Cię widzą, tak Cię piszą

Kiedy byłam dzieckiem, dorośli zawsze mi powtarzali: „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Szczerze? Miałam to wtedy gdzieś. Owo „gdzieś” apogeum osiągnęło w latach młodzieńczych, kiedy to widać było tylko dziurę na dziurze, pospinane agrafkami, i dwa buty innego koloru. Przynajmniej barwna opowieść była do napisania.

Przyznaję bez bicia, że beztroska w kwestii ubioru pozostała mi do dzisiaj, ku utrapieniu moich najbliższych. Załamują ręce, prosząc, bym w końcu „dojrzała”, ale chyba jestem niereformowalna. Prawdopodobnie doskonale czułabym się w czasach, gdy wystarczały listki figowe. A raczej liściory, bo co do „tego”, to akurat nieśmiała jestem. Ale przynajmniej nie trzeba by sobie głowy zaprzątać tak przyziemnymi sprawami, jak odzież i obuwie.

O edukację musisz zadbać sam

Wracając jednak do marki osobistej – to sprawa istotna, aż dziw, że nie uczą tego w szkole, zamiast tysiąca bzdurnych tematów, z istotą których nigdy nie zetkniesz się w dorosłym życiu. Chociaż po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że dziwne by było to, gdyby uczyli. Rzadko kiedy szkolne ramy mieszczą w sobie wiedzę+użyteczność.

A przecież z marką osobistą zetkniesz się już na podwórku. Na przykład taki osiedlowy gagatek – jakie ma poważanie wśród funfli, jak wodzą za nim ślimaczym wzrokiem podlotki płci pięknej! No, gorzej z ojcami tych urodziwych panien. I tutaj… zgrzyt.

Albo w szkole. Nie oszukujmy się, jaką sobie wypracujesz renomę – na takiej często bazujesz do ukończenia edukacji w danej placówce. O ile po drodze noga Ci się nie poślizgnie. Nauczyciele przymkną oko na to i owo, gdy masz u nich wysokie notowania. A kiedy się nie wykazałeś – mogą równać Cię w dół. Sprawiedliwość to ponoć tylko w słowniku pod literką S.

W życiu zawodowym, poza nim. Będzie się za Tobą ciągnęła. Jak ogon. Więc lepiej zawczasu zadbaj o to, by był Ci on sprzymierzeńcem, a nie udręką. I by do twarzy Ci z nim – a właściwie to z nią – było.

Bądź sobą – tylko tyle i aż tyle

Pamiętaj jednak, że tutaj wszystko musi pasować co do joty. To musisz być Ty, w każdym kawałku oddzielnie i w całości. Ty, jedyny i wyjątkowy. Z wszelkimi zaletami, ale i z paroma przywarami (oswojonymi co prawda, ale jednak; nie okłamujmy się, nie ma ludzi bez wad). Ty, bez pozerstwa, lansu i ściemy, bez górnolotnych filozofii, których nijak nie da się do Ciebie przyłatać, choćbyś nie wiem jak się starał i ile pracy wkładał w swój rzemieślniczy warsztat autokreacji. Inaczej prędzej czy później wszystko i tak się wysypie.

O marce osobistej napisano już tomy. Szukajcie takich, w których uwzględniono niepowtarzalność jednostki. Jesteś niepowtarzalny. Sam najlepiej wiesz, na czym powinieneś oprzeć swą markę. Odwróć więc założenie „jak cię widzą, tak cię piszą” – i tak napisz swą opowieść, by Cię widzieli. W dobrym świetle, rzecz jasna. O to chyba głównie w tym wszystkim chodzi, prawda?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s